Białystok19°
Jelenia Góra17°
Ruda Śląska20°
Bielsko-Biała18°
Kalisz20°
Rybnik19°
Bydgoszcz18°
Katowice20°
Rzeszów16°
Bytom20°
Kielce17°
Słupsk14°
Chorzów20°
Koszalin17°
Sosnowiec20°
Częstochowa20°
Kraków17°
Szczecin14°
Dąbrowa Górnicza20°
Legnica19°
Tarnów17°
Elbląg19°
Łódź21°
Toruń18°
Gdańsk17°
Lublin18°
Tychy20°
Gdynia17°
Nowy Sącz17°
Wałbrzych18°
Gliwice20°
Olsztyn19°
Warszawa20°
Gorzów Wielkopolski15°
Opole20°
Włocławek19°
Grudziądz18°
Płock20°
Wrocław20°
Jastrzębie-Zdrój19°
Poznań18°
Zabrze20°
Jaworzno20°
Radom18°
Zielona Góra18°
USD3,87433,9525
EUR4,32254,4099
HUF0,01330,0136
GBP4,67684,7712
CZK0,16710,1705
SEK0,40340,4116

Głodująca 7-latka trafiła na okładkę “New York Timesa”. Tydzień później zmarła

– Amal zawsze się uśmiechała. Teraz martwię się o inne dzieci – mówiła matka 7-latki w rozmowie z dziennikarzami. Reporterzy “New York Timesa” dotarli do Jemenu, a gazeta opublikowała zdjęcie głodującej dziewczynki. Ludzie chcieli pomóc, ale było za późno. Dziecko zmarło.

Prawie osiem i pół miliona Jemeńczyków głoduje, kolejne 10 milionów ma ograniczony dostęp do jedzenia, a ogromna większość społeczeństwa potrzebuje pomocy humanitarnej. To efekt trwającej od kilku lat wojny, którą toczą wspierani przez Iran rebelianci Huti oraz koalicja państw arabskich na czele z Arabią Saudyjską, która popiera prezydenta.

Pomimo dramatycznej sytuacji o tej wojnie mówi się stosunkowo rzadko. Jemen jest bardzo trudno dostępny dla dziennikarzy i organizacji pomocowych. Media opisują wojnę jako “niewidzialną”. Temat konfliktu jest niewygodny także dla państw Zachodu, jak USA, Wielka Brytania, Francja i Niemcy, które sprzedają Saudom broń (te ostatnie niedawno wstrzymały sprzedaż). Jednak temat sytuacji kraju wrócił po tym, jak światowa opinia publiczna zaczęła baczniej przyglądać się Arabii Saudyjskiej po zamordowaniu dziennikarza Dżamala Chaszodżdżiego.

7-latka z okładki “New York Timesa” zmarła z głodu

Do Jemenu udało się dotrzeć reporterom dziennika “New York Times”. Opisali oni, jak wojna i nałożone przez rządzącego Arabią Saudyjską księcia Muhammada ibn Salmana blokady doprowadziły cywili w Jemenie do skrajnego głodu. Zaznaczyli, że wyniszczenie kraju jest stosunkowo powolne, lecz systematyczne. Jednak w ostatnim czasie przyspieszyło. Sytuacja pogorszyła się na tyle, że urzędnicy z ONZ alarmują o nieuchronnej klęsce głodowej na ogromną skalę.

Dziennikarze opisali historie spotkanych w Jemenie osób. Jedną z nich była 7-letnia Amal Hussain, której zdjęcie trafiło na pierwszą stronę “NYT”. Dziewczynka była w szpitalu z powodu skrajnego niedożywienia. Lekarze próbowali karmić ją mlekiem, dziecko wymiotowało i miało biegunkę. W szpitalu opiekowała się nią matka, która sama kurowała się po przejściu gorączki Denga.

Lekarze wypisali dziecko ze szpitala, by zrobić miejsce dla kolejnych pacjentów, wielu w takim lub gorszym stanie. Zachęcali rodzinę, by zabrali 7-latkę do szpitala Lekarzy bez Granic, 24 km od ich miejsca zamieszkania. Jednak rodzina nie miała pieniędzy na transport i pojechała do “domu” z folii, gliny i trzciny w obozie.

Niespełna tydzień po publikacji dziennik poinformował, że jej historia miała tragiczny koniec. Głodujące dziecko zmarło w obozie dla uchodźców wewnętrznych kilka kilometrów od najbliższego szpitala. “NYT” opisuje, że po wydrukowaniu zdjęcia w gazecie zgłosiło się wiele osób, które chciały pomóc dziewczynce i jej rodzinie. Jednak na pomoc było za późno. W czwartek matka Amal, Mariam Ali, zadzwoniła do reporterów i z płaczem powiedziała, że córka zmarła. – Amal zawsze się uśmiechała. Teraz martwię się o inne dzieci – dodała.

Wojtek Wilk, prezes Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej zwrócił uwagę, że śmierć z głodu grozi głównie dzieciom do 5. roku życia. “Śmierć Amal pokazuje, że głód w Jemenie dotyka wszystkich i nie ma nawet roślinnego pożywienia. Do tego brak wody, wypompowanej w poprzednich dekadach i epidemia cholery” – napisał. Ponadto głów u matek może prowadzić do tego, że już nawet kilkumiesięczne dzieci będą skrajnie niedożywione i umrą z głody. Tak było w oblężonej przez wojska Baszara Al-Asada Wschodniej Ghucie w Syrii.

Prawie cały kraj potrzebuje pomocy humanitarnej

Jemen pogrążony jest w chaosie od początku rewolty w 2011 roku w czasie Arabskiej Wiosny. Cztery lata później rozpoczęła się tam wojna domowa, w którą zaangażowana jest koalicja państw arabskich na czele z Arabią Saudyjską. Walczy ona ze wspieranymi przez Iran rebeliantami Huti. Wojna określana jest mianem największego współczesnego kryzysu humanitarnego.

Skalę klęski humanitarnej trudno sobie wyobrazić. Międzynarodowy Czerwony Krzyż przedstawia to tak: gdyby w całym kraju było 100 osób, to 80 z nich potrzebowałoby pomocy, by przetrwać; 60 ledwo miałoby co jeść, a 11 byłoby w skrajnym głodzie. “Ale Jemen to nie 100 osób. To 27 milionów” – podkreśla organizacja.

W tym tygodniu szefowie amerykańskich resortów obrony i dyplomacji wezwali do zawieszenia broni w konflikcie w Jemenie. Sekretarze obrony James Mattis i stanu Mike Pompeo poparli misję ONZ, która ma doprowadzić zakończenia wojny domowej w Jemenie.

Mattis powiedział, że Stany Zjednoczone chcą, aby w ciągu 30 dni doszło do rozmów pokojowych pomiędzy stronami konfliktu. Podstawą tego kroku ma być wycofanie wojsk znad granicy i zaprzestanie bombardowań. Także ONZ ma nadzieję, że w ciągu 30 dni uda się doprowadzić do zawieszenia broni.