Białystok19°
Jelenia Góra17°
Ruda Śląska20°
Bielsko-Biała18°
Kalisz20°
Rybnik19°
Bydgoszcz18°
Katowice20°
Rzeszów16°
Bytom20°
Kielce17°
Słupsk14°
Chorzów20°
Koszalin17°
Sosnowiec20°
Częstochowa20°
Kraków17°
Szczecin14°
Dąbrowa Górnicza20°
Legnica19°
Tarnów17°
Elbląg19°
Łódź21°
Toruń18°
Gdańsk17°
Lublin18°
Tychy20°
Gdynia17°
Nowy Sącz17°
Wałbrzych18°
Gliwice20°
Olsztyn19°
Warszawa20°
Gorzów Wielkopolski15°
Opole20°
Włocławek19°
Grudziądz18°
Płock20°
Wrocław20°
Jastrzębie-Zdrój19°
Poznań18°
Zabrze20°
Jaworzno20°
Radom18°
Zielona Góra18°
USD3,87433,9525
EUR4,32254,4099
HUF0,01330,0136
GBP4,67684,7712
CZK0,16710,1705
SEK0,40340,4116

Pacjent leżał na sali ze zmarłymi. Szpital w Zgierzu tłumaczy, że przecież “postawiono parawany”

W szpitalu w Zgierzu jeden z pacjentów musiał przebywać na sali z nieboszczykami. Tego dnia zmarło dwóch chorych, których jednak nie przeniesiono do innej sali. Pacjent jadł więc śniadanie i obiad w obecności zwłok. Szpital sytuacji nie zaprzecza, jednak tłumaczy ją kuriozalnie: Personel zapewnił odosobnienie ciała zmarłego, stawiając na sali parawany.

“Dziennik Łódzki” opisał zarówno w internecie, jak i swoim wydaniu papierowym, historię, która wydarzyła się w Wojewódzkim Szpitalu im. Marie Curie-Skłodowskiej w Zgierzu. W niedzielę 31 marca na oddziale wewnętrzno-geriatrycznym w ciągu jednego dnia w tej samej sali zmarło dwóch pacjentów. Nie przeszkodziło to jednak w tym, by personel wydał posiłki trzeciemu, który przebywał z nimi w sali.

Do gazety zgłosiła się pani Jolanta, która opowiedziała, że jej mąż musiał jeść śniadanie w towarzystwie nieboszczyka. Personel dowiedział się o zgonie pacjenta nad ranem, ale nie przeniósł ciała. Mąż kobiety nie może ruszać się z łóżka, dlatego po prostu nie miał innego wyjścia.

Z kolei około godz. 13 śmierć drugiego z pacjentów zauważyła jego rodzina, będąca wtedy z wizytą w szpitalu. Jak opisywała pani Jolanta, zmarły pozostał na sali do około godz. 14.30. Zanim zwłoki zabrano, powtórzyła się sytuacja z rana – mężczyzna jadł obiad przyniesiony przez żonę w towarzystwie zmarłego. Małym pocieszeniem jest to, że do sali wstawiono parawan, oddzielający zmarłych od pacjenta. Jak relacjonuje pani Jolanta, przez traumatyczne przejścia pogorszył się stan zdrowia męża, a ona sama zapisała się do psychologa.

Szpital w Zgierzu tłumaczy

Dlaczego nie przeniesiono nieboszczyków poza salę? Rzecznik prasowy szpitala w Zgierzu podkreślał w rozmowie z gazetą, że placówka postępuje według rozporządzenia ministra zdrowia, dotyczącego zachowania w takich sytuacjach. Tu wspomniane zapisy:

W okresie pomiędzy stwierdzeniem zgonu a przewiezieniem do chłodni zwłoki osoby zmarłej są przechowywane w specjalnie przeznaczonym do tego celu pomieszczeniu, a w razie jego braku – w innym miejscu, z zachowaniem godności należnej zmarłemu

Tymczasem dzień po publikacji w internecie tekstu o zgierskim szpitalu, Szpital Specjalistyczny im. Marii Skłodowskiej-Curie wydał oświadczenie w tej sprawie. Placówka przekazała, że wystąpiła do redakcji gazety o sprostowanie informacji na ten temat i wyraziła “ubolewanie nad zaistniałą sytuacją”.

“Charakter incydentalny”. Szpital wskazuje, że odosobnił zmarłego parawanem

Nieumieszczenie zwłok chorego w wydzielonym pomieszczeniu miało charakter incydentalny, a spowodowane było w tym dniu bardzo dużym obłożeniem Oddziału Chorób Wewnętrznych i Geriatrii pacjentami w ciężkim stanie zdrowia, w tym pięciu pacjentów ze względu na zagrożenie epidemiologiczne wymagało odosobnienia, zajmując pięć sal chorych (izolatek) samodzielnie

– czytamy w oświadczeniu. Dalej szpital zaznacza, że tylko z powodu opisanej wcześniej sytuacji nie było możliwe umieszczenie zmarłych w oddzielnym pomieszczeniu. Pada też stwierdzenie o tym, w jaki sposób zrealizowano wcześniej przytaczane rozporządzenie: Personel medyczny zapewnił odosobnienie ciała zmarłego, stawiając na sali parawany.